Translate

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 13

Dedykacja dla Patuni, która ciągle dręczy mnie pytaniem się "kiedy next" :D

(perspektywa Julii)
-Dobre!-krzyknęłam rozbawiona i przybiłam piątkę z Pati.
-Idiotki...-wyszeptał Ulrich mając nadzieję, że nikt tego nie usłyszał. Na szczęście (dla niego) to była prawda.
-To może oprowadzimy was po szkole?-zaproponował William i spojrzał na nadąsanego Niemca-Ale chyba tylko ja i Pati, bo on...
-I ja!-krzyknęła biegnąca w naszą stronę jakaś różowo-włosa dziewczyna-Jestem Aelita!-dodała gdy stanęła obok mnie.
-A ja Julia!-poinformowałam ją-A to jest...
-Damian!-szybko przerwał mi chłopak i podał jej rękę-Znamy się z Pati od podstawówki i...
-I odkąd ona wyjechała do Francji nie widzieliśmy się, ale...-dodałam.
-Ale teraz my tu jes...
-Jesteśmy i będzi...-zaczęliśmy sobie przerywać.
-Będziem...
-Biędziemy...
-Chodzili do Ka...
-Kadic i bę...
-Będ...
-Będzie...
-Tak wiemy!-wrzasnęła wkurzona Pati-BĘDZIECIE...!!!
-Mieszkali w internacie!-dodałam szybko i spojrzałam  na patrzącego na mnie z wyrzutem Damiana.
-Ha! Wiedziałem, że ty będziesz pierwsza, kocha...!-krzyknął Anglik, ale nagle się opanował-Yyy... To... Too... Zna...
-To znaczy, że Williamek się zakochał!-wrzasnął jakiś blondyn z fioletowym paskiem na włosach zza pleców Pati. Że we mnie!? On!? Zakochał!?
-Odd!-krzyknęła wystraszona i zła Pati-Ty idioto! Chcesz, żebym dostała zawału!!!
-Yyy... Nie... Sorry...-wybełkotał i pocałował ją w policzek.
-Czy ja o czy...-zaczął pytanie Damian.
-To jej chłopak. Prawda?-zapytałam, a blondynka i blondyn zarumienili się.
-Tak.-odpowiedziała Aelita-A skąd wiesz?
-Ul i Will wspominali coś o tym, że ma chłopaka.
-Ul!?-wrzasnął zdruzgotany szatyn.
-Will...-wzdychnął brunet-Ach...
-No tak. Nie chce mi się gadać waszych długich imion-wyjaśniłam.
-Żenada...-stwierdził Ulrich.
-Ale gdybyś wiedział co to oznacza po polsku, domku pszczół!-powiedział Damian i wszyscy oprócz Niemca wybuchnęliśmy śmiechem, a on posłał mi pełne nienawiści spojrzenie. Ja tylko niewinnie się do niego uśmiechnęłam. Jak ja lubię go denerwować... :)
-Mieliśmy ich oprowadzić!-przypomniała Aelita.
-No tak! Idziemy!
-Nie!-wrzasnął nagle Odd-My tu gadu, gadu, a właśnie zaczyna się śniadanie!
-Cały Odd!-skwitowała różowo-włosa-Ale ok, możemy iść na stołówkę. Prawda?
-Tak, trochę zgłodniałem-stwierdził Damian-Później pokarzecie nam resztę szkoły...
Po tych słowach wszyscy ruszyliśmy na śniadanie...

* * *

(perspektywa Patrycji)
-Wie ktoś gdzie Jeremi?-zapytał Odd.
-Kto to?-zaciekawił się ciemny blondyn (Damian)-Wasz kumpel?
-Mhm...-mruknął Włoch-Ale gdzie on jest?
-Pewnie odsypia, bo wczoraj do późna opracowywał nowy program do pokonania...-zaczął Ul (spodobało mi się ta ksywka).
-Gramy w taką grę! No i w niej trzeba pokonać takiego potwora... Mixel'a-szybko odparła zakłopotana Aelita-Ciekawe z kim będziecie mieszkać...-zmieniła temat.
-Mam nadzieję, że z kimś normalnym...-powiedział Damian.
-Możesz ze mną...-zaproponował William-Delmas na pewno się zgodzi, bo Sissi znowu wygrała jakiś konkurs...
-Pewnie na bycie najbardziej...-zaczął Odd.
-Piękną! Jestem miss...!-wrzasnęła czarnowłosa. Pewnie usłyszała swoje imię i przyszla.
-Głupoty!-stwierdził Anglik.
-Ulrich, misiaczku!-"zawyła" Elizabeth-Powiedz im coś!
-Ok. Macie rację chłopaki!-powiedział "Misiaczek".
-Phi!-prychnęła Sissi i odeszła obrażona.
-Kto to?-zapytała Jula-To ta Sissi?
-Tak, to ona. Córka dyrektora szkoły-wyjaśniła Aelita-Strasznie wkurzająca. Ma na imię Elizabeth, ale jej się to nie podoba...
-Więc każe mówić na siebie Sissi-dokończyła Japonka.
-Yumi!?
-A co? Nie poznajecie?-zapytała-Jestem Yumi-zwróciła się do 2. Polaków-Ale to już wiecie. A wy? Kim jesteście?
-Też chciałbym to wiedzieć.
-Jeremi!?-wrzasnęłam przerażona-Czy wszyscy muszą mnie dziś straszyć!?
-Sorry... Ale kto to?
-To jest Julia, a to Damian-moi przyjaciele z Polski-wyjaśniłam-Będą chodzili do Kadic...
-Aaa...-odparł niezbyt wesoły. Wiedział, że będzie problem, który nazywa się Lyoko...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemka!
Dziś taka mała niespodzianka w postaci 13 rozdziału.
Jak zwykle liczę na komentarze i pozdrawiam
Jula :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 12

(perspektywa Patrycji)
-Ile-zajęczał Odd-jeszc...?
-Odd!-skarciłam go-Potrzebują trochę czasu...
-Już idą!-stwierdziła Yumi.
Rzeczywiście. Zza drzew wyłonili się Aelita i Jeremi, trzymający się za ręce. Miałam ogromną ochotę przytulić moją przyjaciółkę, ale się powstrzymałam. Nie chciałam ich rozdzielać, dopiero się pogodzili...

* * *

-Nareszcie jesteśmy! To pa!-wrzasnął mój chłopak i wszedł do szkoły.
-Idę do chaty!-powiedziała Japonka- Na szczęście rodzice wyjechali, więc mnie nie opieprzą, że tak późno wracam... Do jutra!-i poszła.
-Ja... yyy... Przyjdę za chwile...-niepewnie zaczęłam-Chcę... Ch... Się przejść!
-Ok-odparł Ulrich.
-Jak będziesz wracała, uważaj na Jim' a-poradziła mi Aelita. Wiedziałam, że wyczuła, że ze mną coś jest nie tak, ale nic nie powiedziała...
-Pa!
-Pa!-odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie.
Po chwili dotarłam do parku. Właściwie sama nie wiedziałam po co to zrobiłam. Coś kazało mi tu przyjść... Nagle zauważyłam 2 osoby. Na wszelki wypadek schowałam się za drzewem. Wychyliłam się i zobaczyłam MARTYNĘ!!! W dodatku całującą się z Hirokim!!! W nocy!!! Ja jej dam! Już miałam ruszyć, ale nagle ktoś złapał mnie od tyłu i ręką zasłonił mi usta. Zaczęłam się szarpać i...
-Ae... Aeli... ta..?-wybełkotałam zdziwiona.
-Nie, Scyfoza!-zaśmiała się-Weszłam do szkoły, ale coś kazało mi wrócić i pójść za tobą. Daj jej spokój, jest już duża!
-Ale kto?
-No twoja siostra!-odparła-Ty chyba powinnaś iść już spać!-dodała i zaciągnęła mnie do pokoju.

* * *

-Aauuaa...-ziewnęłam i spojrzałam na zegarek. Dopiero 5:46...
Przekręciłam się na drugi bok, ale nie mogłam ponownie zasnąć, więc wstałam. Aelita jeszcze spała. Wzięłam czyste ubranie z szafy i poszłam do łazienki, aby wykonać poranną toaletę. Gdy wróciłam, moja przyjaciółka nadal spała i postanowiłam jej nie budzić. Odłożyłam piżamę i wyszłam z pokoju. Postanowiłam przejść się na świeżym powietrzu.
-Pati!!!-wrzasnął ktoś za mną.  Znam skądś ten głos tylko skąd? Odwróciłam się...
-Jula!? (to ja xd)-krzyknęłam widząc moją najlepszą przyjaciółkę z Polski-Ale... yyy... ty... ttt... uuu... !?
-No tak. Teraz będę chodziła do Kadic i mieszkała w internacie! Super prawda!?
-Yyy... nooo... Tak, cieszę się...-wybełkotałam i ją przytuliłam. Z jednej strony bardzo się hepiłam, ale z drugiej Lyoko...
-I wiesz co!?-była taka szczęśliwa, że nawet nie zauważyła mojego jąkania. Uf...-Pamiętasz Damiana Staszczaka!?-Ba, nawet kiedyś siedziałam z nim w ławce i zaprzyjaźniliśmy się!-Od podstawówki go nie widziałam, bo chodził do innego gimnazjum. On też tu jest! Spotkałam go na lotnisku i okazało się, że leci tym samym samolotem. A w dodatku też będzie chodził do tej szkoły! Niezły zbieg okoliczności, co?
-Tak! Pewnie, że tak!-odparłam-O patrz! Idzie do nas!
-O, cześć Pati!-powitał mnie.
-Hej!-odpowiedziałam i się przytuliliśmy.
-Ooo!-sztucznie zapiszczeli Ulrich i William (na szczęście po wczorajszym dniu już mu przeszło). Skąd oni się tu wzięli!?-Jak sweet!
-Debile!-skarciłam ich puszczając Damiana.
-Tylko niestety Pati masz już jednego chłopaka-złośliwie powiedział Ulrich i szturchnął Williama by też coś dodał, ale nic. On był zajęty... What!? Gapieniem się na Julię! Och! Nasz mały Willuś się zakochał! A wracając do Niemca: Już miałam się na niego rzucić, ale moi polscy przyjaciele mnie uratowali-Damian zatrzymał mnie, a moja przyjaciółka najspokojniej w świecie (aby wkurzyć Ulricha) powiedziała:
-Na nieszczęście dla ciebie, (xd) Damian to tylko jej kumpel z Polski. A tak w ogóle jestem Julia, a wy?-zmieniła temat.
-Julia... Jakie ładne imię...-zaczął wzdychać William.
-Taaa... To jest William-wskazałam na niego-A to jest obrażona panienka, która nosi męskie imię Ulrich-wskazałam na szatyna, a on pokazał mi język...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejka!
Nwm czy rozdział jest krótki czy taki średni, (zawsze trudno mi to stwierdzić) ale mam nadzieję, że się Wam podoba. Czytając komenty pod ostatnią notką było mi bardzo miło-dziękuję Wam :) Myślę, że rozdział ciekawszy, bo coś się dzieje. I takie pytanie na koniec: Czy chcielibyście by pod rozdziałami znajdował się krótki opis nexta? Coś w rodzaju serialowego "w następnym odcinku". 
Komentujcie!
Pozdro i do 13
Jula
P.S. Plisss zajrzyjcie:
http://naszadziwnahistoria.blogspot.com/
http://biala-krew.blogspot.com/

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 11

Dedykacja dla Basi Szuk. Zapraszam na jej super bloga: lyokoewolucja.blogspot.com

(perspektywa Patrycji)
-Ty świnio krzyknął szatyn i rzucił się na Jeremiego-Jak mogłeś!?
-Przestań!!!-wrzasnęłyśmy (ja i Yumi), ale to nic nie dało i okularnik dostał pięścią w twarz. Xana go opętał, czy co!?
-Ulrich, zrób coś!!!-krzyknęła przerażona Japonka-Szybciej!!!
-Już!!!-odpowiedział Niemiec i odsunął Williama od blondyna. Wtedy na twarzy "Einstein'a" zauważyłam krew.
-Puść mnie!!!-szatyn zaczął się miotać w uścisku Ulrich'a (bez skojarzeń :)).
-Pomogę ci!-zaoferował się Odd i złapał Anglika (wydaje mi się, że on jest Anglikiem) za nogi.
Razem z Yumi podbiegłyśmy do Jeremiego. Wyjęłam 2. chusteczki z kieszeni, dałam jej jedną i wytarłyśmy mu twarz.
Po 10 min wymknęliśmy się ze szkoły w poszukiwaniu Aelity (William'a zostawiliśmy w szkole. Mam nadzieje, że będzie grzeczny:)). Martwię się, że coś się jej stało. Szliśmy, szliśmy i szliśmy aż zaczęło się ściemniać.
-Wracajmy już. Zaraz będzie kolacja i...-powiedział Odd, ale mu przerwałam:
-Ciebie obchodzi tylko jedzenie! Jak możesz!? Nasza przyjaciółka zniknęła, a ty co!? Może coś jej się stało!-wrzasnęłam i rozpłakałam się.
-Sorry...-wyszeptał i spuścił wzrok, a z jego oka wypłynęła łza. Zrobiło mi się głupio.
-To ja przepraszam...-powiedziałam cicho-Ja nie powinnam... Yyy... To przez nerwy... Booo...-jąkałam.
-Nie ma sprawy-odparł Włoch i mnie objął. Pocałowałam go, a on to odwzajemnił.
-Eghm!-chrząknął Jeremi-Rozumiem, że się kochacie i tak dalej, ale my tu jesteśmy!
-A poza tym musimy znaleźć Aelitę-dodał Ulrich-I to najlepiej dzisiaj.
-Racja, idziemy!-zarządziła Yumi i wszyscy ruszyliśmy za nią.
* * *
-Szukamy już chyba od półtorej godziny...-zajęczał Ulrich.
-Wejdźmy jeszcze do tego lasu-zaproponowałam.
-Okey...

(perspektywa Aelity)
W końcu nie wytrzymałam i usiadłam pod drzewem. 
-Ygh! Jak tu mokro i niewygodnie!-powiedziałam sama do siebie. Po chwili zasnęłam mimo, że było jeszcze jasno. Zmęczył mnie ten bieg i to chodzenie po lesie.
-AE-LI-TA!!!-obudziło mnie wołanie-AE-LI-TA!!!-to był głos Pati. Jak ja za nią tęsknię. To moja najlepsza przyjaciółka, ale nie mogę do niej iść. Chcę, żeby Jeremi mnie znalazł., chcę wiedzieć że mu na mnie zależy...
-AE-LI-TA!!!-to Jeremi(!!!)-JE-STEŚ-TU!!!???
Szybko pobiegłam za głosem, a gdy zobaczyłam naszego Einstein'a  rzuciłam się na niego, a on zamknął oczy .Wiem, że to głupie, ale nie mogłam się powstrzymać. Musiałam go przytulić.

(perspektywa Jeremiego)
O matko! Myślałem, że mnie znienawidziła! Ale nie! Nadal mnie kocha! Sia la la la!!!
-Jeremi!-karcąco szepnęła Patrycja. O nie! Znowu się zamyśliłem!
-Yyy... No...-powiedziałem i znacząco spojrzałem na moich przyjaciół. Na szczęście to zrozumieli i oddalili się od nas-Kocham cię! Przepraszam, że wtedy... na korytarzu... zachowałem się... yyy... jak ostatni debil i...
-Nic nie musisz mówić-wyszeptała Aelita i złączyła nasze usta, a ja odwzajemniłem pocałunek...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!!!
Taki super krótki, nudny i beznadziejny rozdział. Chciałam coś wstawić, ale nie miałam weny :( Bardzo proszę i błagam-KOMENTUJCIE!!!
Jak zawsze pozdrawiam i do 12 :D
Juli

piątek, 27 czerwca 2014

WAKACJE!!!

Hejka Kochani!!!
Piszę to, bo w końcu nadeszły WAKACJE!!! Z jednej strony cieszę się, a z drugiej mam ochotę się rozryczeć, bo skończyłam 6 klasę oraz opuszczam moją super wychowawczynię i klasę :'( Postanowiłam jednak się ogarnąć i złożyć Wam życzenia. A więc...

Moi Kochani Czytelnicy!!!
Życzę Wam, aby te wakacje były udane. Żebyście spędzili miłe chwile 
z rodziną, przyjaciółmi czy kim tam chcecie, nad morzem, w górach, 
za granicą, w Polsce, u babć, cioć, wujków, dziadków, przyjaciół, rodziców 
(jeżeli z nimi nie mieszkacie), w mieście na wsi lub po prostu w domu.
Jeżeli macie blogi, abyście mieli więcej czytelników i odwiedzin
na stronie czy co tam chcecie:)
Juli sia

czwartek, 26 czerwca 2014

Niespodzianka!!!

Hejka!!!
Trochę mi się nudziło i przypomniała mi się pewna gra z dzieciństwa. Poszperałam trochę i gotowe! Postanowiłam stworzyć naszych wojowników z Lyoko i Einsteina:)
Oto oni:
1.Aelita
2.Jeremi
3.William
4.Ulrich
5.Yumi
6.Odd
7.Patrycja

Pozdrowionka
Julisia:)

P.S. Link do gry: http://www.ubieranki.jeja.pl/7096,kreowanie-kucyka.html

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 10

Dedykacja dla fanów Jerelity :)

(perspektywa Aelity)
-Czy ja właśnie wyznałam Jeremiemu, że go kocham!? O matko! Czemu ja to zrobiłam!? Miałam go opieprzyć, a ja co!? Jaka ja jestem głupia!-pomyślałam-A on nic nie powiedział! Nawet jednego słowa! Obchodzi go tylko jego laptop!
-Ale...-jąkał się okularnik-Ty... ja... mnie...?
-Wrr...-"zawarczałam"-Przecież tak właśnie powiedziałam! Ale ty to masz gdzieś!-wykrzyczałam i wybiegłam ze szkoły. Poczułam, że moje oczy są mokre. Płakałam.
Biegłam, biegłam i biegłam. Zaczęło padać, ale się nie zatrzymałam. W końcu nie miałam już siły, więc zwolniłam i szłam. Po jakimś czasie dotarłam do jakiegoś lasu. Nigdy tu wcześniej nie byłam.

(perspektywa Patrycji)
-Obiad!!!-zawył Odd i pobiegł na stołówkę, a ja podreptałam za nim-Nareszcie!!!
Usiedliśmy przy naszym stoliku i Włoch, Ulrich, William i Yumi zaczęli o czymś gadać. Ja ich nie słuchałam, tylko rozmyślałam o mojej najlepszej przyjaciółce. Nie było jej na chemii, matmie i innych lekcjach. Dziwne, jeszcze rano gadałyśmy o kartkówce z procentów. Sama mnie na nią uczyła, więc nie miała powodu aby jej nie napisać (bo umiała).
-Już wiem!-wrzasnęłam.
-Co wiesz?-zaciekawiła się Japonka.
-Yyy... nooo... ten...-dopiero teraz kapnęłam się, że powiedziałam to nagłos-Nie ma Aelity, więc...
-Przecież wiemy. Właśnie o tym gadaliśmy-przerwał mi szatyn-Nie słyszałaś?
-Nieee... Zamyśliłam się-odparłam.
-Ale co wiesz?-ponowiła pytanie Yumi.
-Że musi mieć to związek z Jeremim!-znów się wydarłam-Jego też nie było na lekcjach!
-Aaa...
-Pewnie Aelita poszła go poszukać-stwierdził Odd.
-Ale obydwoje nie wrócili...-dodał Ulrich.
-Co jak on jej coś zrobił!-wystraszył się William.
-Ech, faceci!-zaśmiałyśmy się z czarnowłosą.
-Może po prostu pogodzili się i spędzają razem miłe chwile-powiedziałam-Chociaż...
-Chociaż co!?
-Może William ma racje. Po jego wczorajszym zachowaniu można się spodziewać wszystkiego...
-Idziemy!!!-krzyknął szatyn.
-Gdzie?-zdziwiła się Yumi.
-Do pokoju Jeremiego!-odpowiedział jakby to było oczywiste.

(perspektywa Jeremiego)
-Ae... Aeli... Aelita...-zdołałem wyszeptać za odchodzącą dziewczyną. Chciałem za nią pobiec, ale nie mogłem. Po prostu nie mogłem się ruszyć, jakbym się przykleił. Po jakiś 10 min udało mi się i poszedłem do mojego pokoju. Położyłem się na łóżku, a do moich oczu napłynęły łzy. Zwyczajnie się poryczałem. Dobrze, że inni tego nie widzą. Po chwili zasnąłem, mimo, że dzień dopiero zaczął.
-Jeremi!!!-obudziły mnie dzikie wrzaski i walenie w drzwi. A miałem taki fajny sen:
Obudziłem się na łące.
-Jeremi!-zawołał mnie przepiękny głos-Chodź do mnie!
-Już idę!-odpowiedziałem i pobiegłem za nim. Biegłem szybciej niż kiedykolwiek. Nagle ujrzałem ogromne, kwitnące na różowo drzewo, a pod nim cudowną dziewczynę o włosach tego samego koloru.
-Aelita?-zdziwiłem się-Co tu robisz?
-Czekałam na ciebie-odparła.
-Kocham cię!!!-krzyknąłem, podbiegłem do niej i nasze usta złączyły się w pocałunku, a wtedy...
-JEREMI!!!-co to!? A tak...
Otworzyłem drzwi.
-Co ty tam robiłeś!?, Gdzie ona jest!?, Co jej zrobiłeś!?, Chciałeś żebyśmy uschli pod drzwiami!?-zasypali mnie pytaniami moi przyjaciele.
-Yyy... Zamyśliłem się...
-Tak? Czy na pewno?-zapytał Odd głosem detektywa.
-Na pewno! A w ogóle o kogo wam chodzi?
-Nie udawaj, że nie wiesz!-warknął William.
-Nie udaję!
-Udajesz!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Ta...
-Zamknijcie się!!!-krzyknęła Yumi-Chodzi o Aelitę.
-Ostatnio widziałam ją rano. Nie przyszła na lekcje i martwimy się o nią...-powiedziała Patrycja.
-Na obiedzie też jej nie było. Nie widziałeś jej?-zapytał Ulrich.
-Nie... tak... nie... yyy...-jak im to powiem zabiją mnie, ale cóż-Widziałem. Postanowiłem was przeprosić, ale na korytarzu na nią wpadłem...-opowiedziałem im całą historię.
-Ty świnio!!!-krzyknął szatyn.

------------------------------------------------------------------
Hejka kochani!
Mam kilka spraw:
1. Od teraz postaram się wstawiać nowy rozdział co tydzień
2. 1.07-8.07 raczej nic nie wstawię, bo wyjeżdżam na wakacje
3. Zapraszam na nowego bloga (mojego i Patuni): http://naszadziwnahistoria.blogspot.com
4. Dodałam (w końcu) polecane przeze mnie blogi. Jak chcecie mi jakiś pokazać, piszcie w komach (wtedy na niego zajrzę, poczytam i jak mi się spodoba to zacznę czytać i polecę go)
Pozdrowionka :*
Juli sia





piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 9

Dedykacja dla romantyków*
Zapytał Jeremi.
-Yyy... no...-jąkała się Yumi.
-No, że... wczoraj...-zaczęłam.
-Że chciałeś wykasować nam pamięć!-walnął prosto z mostu Odd.
-Co!?-przestraszyła się Aelita-A ja cię...
-Chciałeś wykasować pamięć Yumi!?-przerwał jej Ulrich-Ja ci pokarzę!
-I Patrycji!?-dodał William.
-A ja!?-krzyknął Odd-Też tam byłem!
-I mój brat!
-I moja siostra!
-Ale skąd...oni-nie pojmował Niemiec.
-Wy byliście chorzy, a X.A.N.A. atakował. Potrzebowaliśmy kogoś do pomocy...-tłumaczył Włoch.
-Ale jesteście!-wkurzył się Jeremi-Nie potraficie mnie przeprosić i mi wszystko wypominacie!-i sobie poszedł.
-Ale debil-stwierdził William.
-Oczekuje, że go przeprosimy-dodała Yumi.
-To on powinien to zrobić-powiedziała Aelita.
-Za jakiś czas mu przejdzie...-pocieszył nas Odd.
-Mam nadzieję...-westchnęłam i udałam się na chemię.

(perspektywa Jeremiego)
Jak oni mogą! Szkoda, że nie wykasowałem im tej pamięci!-myślałem siedząc na łóżku-Jeremi ogarnij się! Co ty gadasz!? Przecież to twoi przyjaciele! Jak mogłem! Ale przecież była umowa-wykasujemy pamięć naszym pomocnikom! Skąd mogłem wiedzieć, że będą nimi Hiroki i Martyna! To ja mam rację! Co!? Nie to oni ją mają!-kłóciłem się w sobie, ale w końcu doszedłem do wniosku, że powinienem ich przeprosić. Zajęło mi to jakieś 40 min.
-CO!? Przecież jest już pierwsza lekcja!-krzyknąłem przerażony spoglądając na zegar-I za 5 min się kończy! Ominęła mnie chemia! NIE!!!!!!!!!!-czy ja właśnie drę się na cały budynek! O matko! Dobra ogar-Zaraz pójdę pod pracownię od chemii i jak wyjdą to ich przeproszę-ułożyłem sobie plan w głowie, wyszedłem z pokoju i zacząłem rozmyślać o wszystkim i o niczym.
-Aaa!-krzyknąłem, bo niespodziewanie na kogoś wpadłem-Aelita!?
-Nie, X.A.N.A.!-zaśmiała się i ucieszyła gdy tylko mnie usłyszała i zobaczyła (jaki rym XD)-Oczywiście, że to ja!
-Yyy... Sorry...za to, że na ciebie wpadlem...-wyjąkałem patrząc w podłogę-Co tu robisz? Nie powinnaś być na chemii?-na chwilę na nią spojrzałem.
-Mogę cię zapytać o to samo-stwierdziła stanowczo i spoważniała-Ale ci powiem...-gdy to wyszeptała spojrzałem głęboko w jej piwne oczy (wydaje mi się, że są takiego koloru, ale pewna nie jestem więc ewentualnie poprawcie mnie w komentach :)), a ona w moje-Gdy pani Hertz kazała nam wejść do klasy i po coś poszła,...a ja... yyy... jaaa... zooo... zobaczyłam...-widziałem, że trudność sprawia jej powiedzenie mi tego. O co może chodzić?-Że cię nieee... Że cię nie ma! Martwiłam się o ciebie, Jeremi! Musiałam cię znaleźć! Niezależnie od tego co zrobisz i tak...-wykrzyczała i nagle się zatrzyma-...I tak będę cię kochała! Kocham cię Jeremi...-po tych słowach odebrało mi mowę...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej!
Taki krótki rozdział, pewnie dla niektórych nudny, a dla innych nie (*romantyków, o ile to w ogóle jest romantyczne :)) Bardzo Wam dziękuję za te komenty pod poprzednią notką. Cieszę się, że czytacie moje bazgroły i UWAGA nie zamknęłam bloga!!! (ale na pewno to zauważyliście :))
Pozdrawiam i jeszcze raz wielkie dzięki
Juli
P.S.1 Nie wiem kiedy next-nie mam czasu, bo w szkole jest trochę zamieszania z powodu końca roku (jestem w 6 klasie, ale ci co czytają bloga Patuni pewnie to wiedzą)
P.S.2 Rozdział jest krótki, bo jestem nad morzem, jak zwykle nie ma czasu i tak dalej...